Wenus, Mars
dla telefonu Samsung
Kod: SA3352053NUV
Aby otrzymać polifoniczne dzwonki Wenus, Mars - Lady Pank wyślij sms o treści SA3352053NUV pod numer 7428
Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:SA3352053NUV na numer 7428
Cena SMSa wynosi 4 pln (4.88 pln z VAT).

Usługa polifoniczne dzwonki dostępna na telefony Samsung: ZV60, ZV40, ZV30, ZV10, ZM60, Z720, Z630, Z560, Z540, Z510, Z500, Z400, Z370, Z330, Z300, Z240, Z230, Z220, Z170, Z150, Z140, Z130, Z110, Z107, Z105, Z100, X830, X820, X810, X800, X700, X680, X670, X660, X650, X640, X630, X620, X610, X600, X540, X530, X520, X510, X500, X497, X495, X490, X481, X480, X475, X461, X460, X450, X430, X400, X300, X210, X200, X160, X140, X120, X105, X100, V205, V200, V100, U700, U600, U300, U100, T809, T700, T400, T100, S500i, S500, S300, S200, S105, S100, P920, P910, P900, P850, P730, P510, P408, P400, P310, P300, P207, P200, P100, N620, N600, M600, M300, L760, J600, I750, I600, I300, G600, F300, E910, E900, E890, E880, E870, E860, E850, E840, E820, E810, E808, E800, E790, E780, E770, E760, E740, E730, E720, E715, E710, E700, E690, E640, E638, E635, E630, E610, E600, E570, E530, E510, E500, E490, E420, E400, E390, E380, E370, E360, E350, E340, E335, E330, E315, E310, E300, E250, E210, E200, E105, E100, D900, D840, D830, D820, D807, D800, D720, D600, D520, D510, D508, D500, D415, D410, C520, C300, C260, C250, C240, C230, C225, C210, C200, C170, C140, C130, C110, C100, A800,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.
Wierszyk...
Dzień gorętszy od serca nie sprzyja marzeniu - Ucieknijmy od słońca i uśnijmy w cieniu, Będzie skwarne południe wisiało nad nami, Będą drzewa szumiały w nasz sen gałęziami, Srebrna miazga obłoków przypomni powiekom, Podróż taką niebyłą, i taką daleką, I to wszystko, co nigdy nie staje się we śnie, Tego dnia śnić się będzie wszystkim jednocześnie. Przyjdzie człowiek o jednem roślinnem imieniu I pstrokatą dziewczynę zacałuje w cieniu: Drzewny duch ich połączy i wiośnie przeznaczy, Aż każdemu się przyśnią dziwniej lub inaczej. Pójdą razem ulicą od sieni do sieni, Do domów, gdzie cieniście będziemy uśpieni, I powierzą nam swoje skłócone imiona, Pstrokate i roślinne - te dwa: on i ona. Od tych imion się zacznie. Bo gdy imię śni się, Niknie zarys cielesny, a duch trwa w zarysie, Aż resztę oczu gasi mimowolna władza, Która nieprzebudzonych ze snu wyprowadza. śpieszmy się! Czas nam w drogę, a niema już czasu, Drzwiami można wypłynąć, nie ruszając zasuw, I w te światy roślinne i światy pstrokate Popłynąć na kwietniową, na nową krucjatę. Śpieszmy się! Czas nam w drogę! Świat za światem dąży I z daleka lśni obłok atłasowej komży. Ach, to Bóg się przyłączył do naszych koszmarów, Opuściwszy swych niebios księżycowy parów: Wspólna leży nam droga i niewiara wspólna, I buszuje przed nami nicość nieutulna, I światy niebywałe, zaklęte w imiona, Pstrokaty i roślinny - te dwa: on i ona. Karczma wisi na drodze. Popłyńmy do karczmy I byt jej zielonością kwietniową obarczmy... Tam w gąsiorach z bursztynu jest patoka złota Dla ptaków i aniołów strudzonych w przelotach. Nie zna trudu marzenie wyzwolone z ciała, Płyńmy, płyńmy dopóki jawa nie nastała. Jakiś kościół pękaty w słońcu nas dogonił, Całą kwadrę za nami kopułami dzwonił, Aż się wreszcie uwikłał w lazurowych gąszczach I odleciał z brzęczeniem złotego chrabąszcza. Jeszcze słońce, na oślep, tratując przestrzenie, Chlusnęło w naszą smugę zawistnym płomieniem, I stoczyło się w próżnię, gdzie wieczność pochmurna Włożyła je na palec, jak pierścień Saturna. Odtąd nic się nie działo niżej, ani wyżej, Nie było już oddali, nie było pobliży, Wieczność stała się czasu i kresu mogiłą, Ale samej wieczności także już nie było, I nasz lot, odkąd minął kosmiczne ogromy, Pozbawiony tych mijań - stał się nieruchomy, I jeszcze tylko drgały raz-po-raz imiona: Pstrokate i roślinne. Te dwa. On i ona. Z dwojga imion powstało nowe imię - trzecie - Nieznane jak świat światem, nienazwane w świecie, Obudziło nas wszystkich uśpionych w południe, Ocuciło nam dusze wędrujące złudnie, I kazało klęczącym pod gwiezdną ulewą, W dół i w górę wyrastać, jak zielonym drzewom. Przyjdźcie do mnie i spójrzcie jak szumię wysoko Moją duszą liściastą i drzewną powłoką, Przyjdźcie do mnie, do prostej, wesołej topoli, Której nic już się nie śni i nic już nie boli. --